Kultura wiecznej dostępności, czyli o krok od wypalenia zawodowego
Czy praca, która kiedyś dawała nam satysfakcję, może z czasem odebrać energię i chęć do działania? O wypaleniu zawodowym, chronicznym stresie, granicach między pracą a życiem prywatnym oraz o tym, kiedy warto powiedzieć „stop”, w programie „Rozmowa Dnia” TVP3 Bydgoszcz mówiła Joanna Starostecka z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego.
Współczesny sposób pracy sprzyja temu, że granica między życiem zawodowym a prywatnym coraz bardziej się zaciera. Telefon, komunikatory, e-maile i wiadomości mogą sprawić, że nawet po wyjściu z pracy pozostajemy w stanie gotowości. Do tego dochodzą presja, duża liczba obowiązków i poczucie, że trzeba być dostępnym niemal przez cały czas. Taki model funkcjonowania może prowadzić do chronicznego stresu, a w konsekwencji do wypalenia zawodowego.
Stres jest naturalną częścią naszego życia, również zawodowego. Sam w sobie nie musi być czymś negatywnym, mobilizuje nas do działania i pomaga reagować na wyzwania. Problem pojawia się wtedy, gdy organizm nie ma możliwości powrotu do stanu równowagi.
– Zdrowa reakcja stresowa kończy się fazą regeneracji. Niepokojące jest to, gdy tego momentu zaczyna brakować – podkreśla Joanna Starostecka.
Jeśli organizm pozostaje w stanie ciągłej gotowości, mamy do czynienia z chronicznym stresem. To właśnie długotrwałe przeciążenie może stać się jednym z czynników sprzyjających wypaleniu zawodowemu.
Wypalenie zawodowe nie pojawia się z dnia na dzień. Jest procesem, którego pierwsze sygnały łatwo zbagatelizować, tłumacząc je zmęczeniem czy intensywnym okresem w pracy. W Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób wyróżnia się trzy główne obszary objawów wypalenia zawodowego:
- Wyczerpanie – mimo weekendu czy odpoczynku nie czujemy się zregenerowani. Pojawia się niepokój, napięcie, problemy ze snem, uporczywe bóle głowy lub brzucha czy napięcie mięśniowe.
- Dystansowanie się od pracy i ludzi – zaczynamy unikać kontaktów ze współpracownikami, ograniczamy interakcje i coraz bardziej odsuwamy się od miejsca pracy.
- Spadek poczucia skuteczności i satysfakcji – mimo wysiłku mamy poczucie, że nasza praca nie przynosi efektów. Coraz trudniej dostrzec w niej sens i zadowolenie.
Pojawienie się tych objawów jednocześnie powinno być sygnałem, że warto się zatrzymać i przyjrzeć temu, jak funkcjonujemy.
Na ryzyko wypalenia wpływa nie tylko liczba obowiązków. Znaczenie ma również charakter wykonywanej pracy, relacje w zespole oraz sposób zarządzania organizacją. Szczególnie obciążające mogą być zawody misyjne i te, w których pracownicy na co dzień spotykają się z cierpieniem, chorobą czy śmiercią. Jednocześnie sama treść pracy może być także czynnikiem chroniącym, jeśli daje poczucie sensu i satysfakcji. Ważne jest środowisko, w którym pracujemy. Brak wsparcia ze strony kadry zarządzającej, nadmierna presja czy kultura organizacyjna promująca przeciążenie mogą zwiększać ryzyko wypalenia.
Jednym z wyzwań współczesnego rynku pracy jest kultura stałej dostępności. Wiadomość na komunikatorze o 22.00, szybka odpowiedź na e-mail podczas weekendu czy telefon w czasie urlopu mogą wydawać się pojedynczymi, niegroźnymi sytuacjami. Problem pojawia się wtedy, gdy stają się normą. Nie wszyscy mają taką samą łatwość w stawianiu granic. Dla części osób powiedzenie pracodawcy „teraz jestem niedostępny” jest naturalne, inni mają trudność z asertywnością i odmawianiem. Duże znaczenie ma również przykład płynący z góry. Jeśli przełożony regularnie wysyła wiadomości późnym wieczorem, pracownicy mogą uznać, że podobna dostępność jest oczekiwana. Dlatego odpowiedzialność za dobrostan nie powinna spoczywać wyłącznie na pracowniku. Kultura organizacyjna, która normalizuje przeciążenie i nieustanną dostępność, może być niekorzystna dla zdrowia psychicznego całego zespołu.
Krótki odpoczynek może pomóc, ale nie zawsze rozwiązuje problem. Jeśli po powrocie z urlopu szybko wracamy do tych samych obciążeń, stresorów i sposobu funkcjonowania, objawy mogą ponownie się pojawić. Warto więc spojrzeć szerzej na własne życie i zastanowić się, czy mamy w nim miejsce nie tylko na pracę i realizowanie kolejnych celów. Czy odpoczywamy w weekendy? Czy mamy hobby? Czy potrafimy odpuszczać? Czy nasze życie składa się z różnych obszarów, które dają nam energię i poczucie sensu?
– Ważne jest, żeby dbać o różnorodność w życiu, o równowagę pomiędzy dawaniem a braniem, pomiędzy byciem w pracy a funkcjonowaniem w innych obszarach – zwraca uwagę ekspertka.
Czy wypalenie oznacza, że trzeba zmienić pracę? Nie ma jednej odpowiedzi odpowiedniej dla każdego przypadku. Wypalenie może jednak być sygnałem, że coś trzeba zmienić. Nie zawsze musi to oznaczać odejście z organizacji. Czasem pomocna może być zmiana zakresu obowiązków, stanowiska, sposobu organizacji pracy czy relacji z przełożonym. Trudno natomiast oczekiwać poprawy, jeśli wracamy dokładnie do tych samych warunków, które doprowadziły nas do przeciążenia.
Co zrobić, gdy zauważamy u siebie przewlekłe zmęczenie, napięcie, lęk czy utratę satysfakcji z pracy? Pierwszym krokiem jest zauważenie problemu i potraktowanie go poważnie. Warto porozmawiać z pracodawcą lub przełożonym i zastanowić się, czy można wyeliminować część stresorów. Pomocne może być rozwijanie zainteresowań, budowanie relacji poza pracą i uczenie się sposobów radzenia sobie ze stresem oraz stawianie granic. Im wcześniej zareagujemy, tym większa szansa, że uda się zatrzymać proces przeciążenia, zanim konieczna będzie bardziej intensywna pomoc.
Jeśli problem zauważamy najpierw u kogoś bliskiego: partnera, partnerki, rodzica czy przyjaciela. W takiej sytuacji najważniejsza jest rozmowa. Zamiast oceniać czy mówić „po prostu odpocznij”, warto powiedzieć wprost, że widzimy zmianę i martwimy się o tę osobę. Wsparcie, zrozumienie i zachęcenie do zadbania o siebie mogą być bardzo ważne. Jeśli objawy są nasilone lub utrzymują się przez dłuższy czas, warto również zachęcić do skorzystania z profesjonalnej pomocy.
Wypalenie zawodowe to sygnał, którego nie warto ignorować. Nie oznacza słabości ani braku ambicji. Może być informacją, że sposób, w jaki funkcjonujemy, przestał być dla nas bezpieczny i potrzebuje zmiany.
Materiał video: bydgoszcz.tvp.pl