BYDGOSKA KUŹNIA TALENTÓW NIE JEST JUŻ HISTORIĄ

Czy kultura studencka istnieje, czy ma gdzie się rozwijać, czy są chętni by ją propagować? Tak, tak, tak! Dowodem na to była październikowa reaktywacja studenckiego klubu Beanus.

Dawno dawno temu

Gorączkowe przygotowania trwały już od miesiąca. Organizatorzy wierzący w sukces swych starań 25 października 2007 roku o godzinie 19.OO uroczyście powitali przybyłych gości i głównych zainteresowanych - studentów. Pomysł reaktywacji tego miejsca pojawił się zdecydowanie szybciej. Wspomnienia dawnego Beanusa z lat siedemdziesiątych działającego jeszcze przy Wyższej Szkole Pedagogicznej w Bydgoszczy, gdzie debiutowało wiele sław dzisiejszej sceny kabaretowej czy muzycznej, jak np.: Joachim Perlik, Józef Eliasz, zespół Żuki, pieśniarka Barbara Kalinowska, Antoni Szpak i Marek Sobczak z kabaretu Klika, zespół Index Blues, spowodowały, że dziewiątka studentów Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego ożywiła legendę Beanusa. Klub ma nawiązywać do tradycji z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. To tutaj studenci (i nie tylko) będą mogli pokazać się, prezentować swoje umiejętności plastyczne, wokalne, kabaretowe czy aktorskie.

Uczta dla duszy

Na scenie studenckiego klubu podczas inauguracyjnego otwarcia pojawili się ci bardziej i ci nieco mniej znani wykonawcy. Imprezę rozpoczęto krótkim koncertem zespołu Mordercy P. - grającego już do trzech lat w Beanusie - który poderwał publiczność do tańca. Podtrzymując muzyczne klimaty, na scenie pojawił się debiutujący w grudniu 2006 roku zespół B-suss. Prawdziwą aktorską ucztę otrzymała publiczność podczas sztuki Teatru Eksperymentalnych Metod Inwencji E.M.I pt. "W poczekalni dworca życie...". Nie tylko wykonawcy dobrze się bawili. Prowadzący całą imprezę Kabaret OKO, znany z licznych występów na UKW (PESTKA, Kulturalia), rozbawiał widownię swoimi zapowiedziami oraz skeczami. I potańczyć można było, całkiem profesjonalnie z małą pomocą tancerzy bydgoskiego klubu La Salsa. O godzinie 21 publiczność, wykonawcy oraz zaproszeni goście doczekali się gwoździa programu, jakim był Kabaret Klika, który debiut zawdzięcza właśnie temu miejscu. Impreza odbyła się pod patronatem Prezydenta Miasta Bydgoszczy Konstantego Dombrowicza, a wśród zaproszonych gości byli: JM Rektor, Prof. dr hab. inż. Józef Kubik, Prorektor ds. Organizacji i Rozwoju, Prof. dr hab. Janusz Trempała, dr inż. Marek Macko pełnomocnik Rektora ds. Studenckich, dr hab. Andrzej S. Dyszak, prof. nadzw., dr Aleksandra Norkowska, rzecznik prasowy mgr Tomasz Zieliński oraz przedstawiciele mediów: Expressu Bydgoskiego, Radia PIK, Magazynu Moment, TVP3 Bydgoszcz, redaktorzy z portalu internetowego www.info.bydgoszcz.pl oraz www.klubowa.pl.

Było cool nawet bez piwa.

A jak było naprawdę? "To wielka szansa dla młodych artystów. Jestem bardzo zadowolona, że mogłam uczestniczyć w takim przedsięwzięciu. Zachwycała mnie przede wszystkim ta chęć uczestniczenia w tym wszystkim studentów, łączenie przyjemnego z pożytecznym, taka studencka wolność" - mówi Anna Olszówka, która recytowała na inauguracji utwór Stanisława Grochowiaka pt. "Płonąca żyrafa". Inauguracja to tak naprawdę dopiero początek, prawdziwe wyzwania dopiero przed organizatorami.

"Zamierzamy stworzyć klub, który byłby miejscem integracji całej, bydgoskiej społeczności akademickiej, gdzie studenci mogliby prezentować swoją szeroko rozumianą twórczość artystyczną. Chcemy udostępnić im pomieszczenia Beanusa do przeprowadzania prób czy też do pokazania innym swojej twórczości" - mówi Ewelina Głuchowska, która podjęła się reaktywacji Beanusa. Czy się uda? "Nasze zadanie czy też może marzenie jest o tyle trudne w realizacji, że w dzisiejszych czasach kluby, gdzie nie można palić ani spożywać alkoholu są rzadkością. Musimy przekonać studentów do tego, że można świetnie się bawić również bez piwa. Jednak jesteśmy pełni nadziei, że wśród nas jest więcej studentów podzielających nasze zainteresowania i popierających naszą działalność" - mówi Tomasz Forkiewicz jeden z dziewiątki śmiałków, podejmujących reaktywację Beanusa.

Teraz pozostaje cierpliwie czekać i wierzyć, że społeczność studencka zaufa organizatorom i uwierzy, że to miejsce może tętnić życiem. Wszystko w rękach żaków, to od nich będzie zależało, czy Beanus będzie pękał w szwach na każdej imprezie i czy stanie się wizytówką Uniwersytetu.

Agata Karczewska