Inwestowanie przestaje być dla polskich rodzin tematem tabu - rozmowa z dr Eweliną Idziak
Ile środków finansowych należy chować „do skarpety”, a ile przeznaczać na inwestycje? Jakie istnieją nowe możliwości pomnażania naszych środków? Kiedy w ogóle powinniśmy wejść na rynek inwestycji? O tym wszystkim rozmawiamy z ekonomistką UKW, dr Eweliną Idziak.
W tym roku na rynku literatury ekonomii pojawiła się pozycja „Gospodarstwa domowe i ich decyzje w zakresie oszczędności oraz inwestycji alternatywnych” autorstwa dr Eweliny Idziak (Wydział Prawa i Ekonomii UKW), wydana nakładem Wydawnictwa UKW. Badaczka szeroko opisuje w niej relacje oszczędzania i inwestowania obecne w polskich rodzinach. W rozmowie z dr Idziak odkrywamy wyniki jej badań, ale także przytaczamy kilka rad do wykorzystania w naszym domowym budżecie.
Oszczędzać czy inwestować? Czy może istnieje jakiś algorytm, który procentowo określa przeznaczenie środków, których nie skonsumujemy od razu po wypłacie?
Decyzja: oszczędzać czy inwestować – to pytanie, które nurtuje większość gospodarstw domowych i nie ma na nie uniwersalnej odpowiedzi. W praktyce każda rodzina i każdy budżet są inne, ale książka wskazuje na kilka kluczowych zasad:
- oszczędności pełnią głównie funkcję ochronną – tworzą finansowy bufor na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń. Najczęściej są przechowywane w formie bezpiecznych depozytów bankowych lub gotówki,
natomiast
- inwestycje to lokowanie środków w celu pomnażania kapitału, wiążą się jednak z podjęciem ryzyka i wymagają większej świadomości oraz wiedzy finansowej.
Nie istnieje jeden „algorytm”, który procentowo określa najlepszy podział wolnych środków – zarówno w praktyce, jak i w literaturze przedmiotu. Sposób podziału zależy od wielu czynników: sytuacji materialnej, fazy życia gospodarstwa domowego, preferencji bezpieczeństwa czy celu (np. oszczędności na starość versus inwestycje w nieruchomości). W badaniach ankietowych przedstawionych w książce dominujący model to ten, w którym najpierw zabezpieczamy rezerwę na nieprzewidziane wydatki, czyli tworzymy w gospodarstwach domowych „poduszkę bezpieczeństwa”, a dopiero kolejne nadwyżki inwestujemy, przy czym typowy podział wśród oszczędzających Polaków waha się w granicach:
- 70–80%: bezpieczne formy oszczędności (depozyty, gotówka);
- 20–30%: inwestycje (tradycyjne i alternatywne).
Najważniejsze jest indywidualne podejście, bezpieczeństwo i stopniowe przesuwanie proporcji w stronę inwestycji wraz ze wzrostem wiedzy i doświadczenia finansowego.
W swojej publikacji wykazała Pani istnienie luki informacyjnej w kwestii relacji gospodarstw domowych i inwestycji alternatywnych. Z czego ona wynika?
O ile oszczędzanie jest stosunkowo dobrze opisane i zbadane w literaturze przedmiotu, o tyle zachowanie gospodarstw domowych wobec alternatywnych inwestycji stanowi lukę badawczą. Wynika ona z kilku przyczyn:
- historyczna nieufność Polaków do rynków kapitałowych i brak tradycji inwestycyjnych w społeczeństwie,
- niechęć do dzielenia się tak bardzo prywatnymi informacjami jak inwestycje, ponieważ kojarzy się to z „zaglądaniem do portfela”, a to jest ciągle bardzo delikatny temat wśród Polaków,
- wyraźnie większa dostępność badań i statystyk dla produktów oszczędnościowych niż inwestycyjnych,
- szybki rozwój i zmienność rynku inwestycji alternatywnych, co powoduje niedostatek długofalowych analiz empirycznych,
- brak szeroko dostępnych narzędzi edukacyjnych i pogłębionej edukacji finansowej na temat ryzyka i specyfiki tych inwestycji.
Stąd wiedza o tym, kto, kiedy i dlaczego inwestuje w aktywa inne niż depozyty bankowe, obligacje czy akcje, jest ograniczona i rozproszona i z tego powodu jest to ciągle bardzo ciekawa nisza do rozpoznania.
Co kryje się pod pojęciem inwestycji alternatywnych?
Inwestycje alternatywne to wszystkie te formy lokowania kapitału, które nie są tradycyjnymi zwanymi często „klasycznymi” aktywami, takimi jak akcje, obligacje czy depozyty bankowe. Zgodnie z literaturą, można je podzielić na:
- nieruchomości (komercyjne, mieszkalne, gruntowe, zabytkowe),
- surowce (metale szlachetne, surowce energetyczne, rolne),
- inwestycje emocjonalne (dzieła sztuki, antyki, samochody kolekcjonerskie, biżuteria, alkohole, przedmioty kolekcjonerskie),
- fundusze alternatywne (hedgingowe, private equity/venture capital, fundusze nieruchomości – REIT, surowcowe ETF).
Wspólną cechą tych inwestycji jest dążenie do osiągnięcia wyższych stóp zwrotu, większa nieprzewidywalność oraz mniej uregulowany, a często także mniej płynny rynek. Co bardzo ciekawe, definicja inwestycji alternatywnych, zależy także od aktualnego stanu „zaangażowania” w inwestycje. Jeśli inwestor posiada w swoim portfelu szereg zaawansowanych inwestycji finansowych to może dla tego inwestora, czymś alternatywnym, dywersyfikujacym jego portfel inwestycji będzie dopiero inwestycja w dzieła sztuki, czy skrzypce najznakomitszych lutników, koneserskie komiksy, cygara, konie, porcelana, a może tokeny. Dziedzina ta jest dlatego taka ciekawa, ponieważ cały czas się rozwija i płynnie można dostosowywać inwestycje alternatywne dla swoich potrzeb zgodnie z zasadą „dla każdego – coś innego”.
Patrząc na reklamy, chociażby inwestycji w złoto, które kiedyś były wręcz tematem tabu, możemy chyba powiedzieć, że zainteresowanie inwestycjami przez polskie rodziny rośnie. Czy też ma Pani takie odczucia?
Obserwacje i wyniki badań pokazują jednoznacznie, że zainteresowanie inwestycjami wśród polskich rodzin rzeczywiście rośnie i przestaje być tematem tabu przynajmniej w gronie najbliższych. Wzrost ten jest szczególnie widoczny po kryzysie 2008 roku i ponownie po pandemii, między innymi ze względu na:
- obniżenie zaufania do tradycyjnych lokat bankowych przez niskie stopy procentowe,
- intensywną reklamę inwestycji w metale szlachetne, nieruchomości czy nawet kryptowaluty,
- powszechność nowoczesnych narzędzi (platformy inwestycyjne, aplikacje mobilne),
- zmiany pokoleniowe – młodsze osoby są bardziej otwarte na ryzyko i szukanie nowych sposobów lokowania środków.
Badania potwierdzają stopniowy spadek konserwatyzmu polskich gospodarstw domowych i większe zainteresowanie nie tylko inwestycjami, ale i edukacją finansową.
Jednak dystans między trafionymi inwestycjami a utratą naszych środków finansowych jest niewielki. Kiedy mogę stwierdzić, że jestem gotowy do wejścia na rynek inwestycji?
Kluczowa jest świadomość, że różnica między sukcesem a stratą jest często cienka i wynika nie tyle z losowości rynku, co z własnych kompetencji i przygotowania. Wydaje się, iż o gotowości do wejścia na rynek inwestycyjny decydują:
- zbudowanie finansowej poduszki bezpieczeństwa – najpierw zabezpiecz bezpieczne min. 3–6 miesięcznych wydatków;
- umiejętność oceny swojego profilu ryzyka i planowania finansowego;
- edukacja – znajomość podstaw inwestowania, rynku oraz czynników ryzyka;
- świadomość, że inwestowanie wiąże się z możliwością straty – inwestuj środki, których utrata nie podważy stabilności Twojego budżetu.
Gotowość to nie tylko wiedza teoretyczna, ale również świadomość własnych celów, ograniczeń i gotowości do uczenia się na błędach, czy też nawet utraty kapitału.
Chwilę przed publikacją naszego wywiadu pojawiła się propozycja przygotowana przez Ministerstwo Finansów utworzenia Osobistego Konta Inwestycyjnego (OKI). Jak Pani ocenia ten pomysł?
Propozycję konta OKI oceniam pozytywnie. Jest to rozwiązanie, które może naprawdę zmienić podejście Polaków do inwestowania. Dotąd wielu z nas odstraszały skomplikowane zasady potocznie nazywanego "podatkiem Belki", albo niechęć do rozliczania nawet niewielkich zysków. Dzięki OKI inwestowanie i oszczędzanie będą prostsze, bardziej przejrzyste, a przede wszystkim dostępne bez podatku do 100 000 zł, co może stanowić pewną, ważną dla przeciętnych gospodarstw domowych kwotę. Jest to z pewnością istotna zachęta do stawiania pierwszych kroków na rynku kapitałowym.
Cieszy mnie, że wzorujemy się na sprawdzonych zagranicznych rozwiązaniach, takich jak szwedzki ISK, bo daje to nadzieję, że Polacy odważniej zaczną budować swój kapitał i oszczędzać z myślą o przyszłości. Oczywiście, pewnym utrudnieniem jest to, że zwolnienie podatkowe obejmie tylko nowe środki, a przeniesienie dotychczasowych inwestycji będzie wymagało dodatkowych działań. Mimo wszystko, jak na polskie realia, to zdecydowany krok naprzód — prostota, konkretne limity i jasne zasady to recepta na sukces tej inicjatywy.
Mam nadzieję, że OKI rzeczywiście zwiększy zainteresowanie inwestycjami i pozwoli budować finansową niezależność na miarę zachodnich standardów przez nasze, polskie gospodarstwa domowe!
Przy pracy nad tą publikacją przeprowadziła Pani badania dotyczące cech gospodarstw domowych mających wpływ na decyzje inwestycyjne? Jakie wyniki płyną z tych badań? Coś Panią zaskoczyło?
Moje autorskie badania ankietowe przyniosły kilka istotnych wniosków. Najwyraźniej zarysowały się kwestie z kilku obszarów takich jak:
- skłonność do inwestowania – zarówno tradycyjnego, jak i alternatywnego – rośnie z wyższym poziomem dochodów, wykształcenia i miejscem zamieszkania (szczególnie duże miasta);
- gospodarstwa prowadzące działalność gospodarczą oraz osoby młodsze i zamożniejsze są bardziej otwarte na nowatorskie formy inwestycji i eksperymentowanie;
- wykształcenie wpływa nie tylko na wybór formy inwestycji, ale również gotowość do podejmowania ryzyka i korzystania z narzędzi do analizy finansowej – dlatego zapraszamy do studiowania Ekonomii w UKW;
- doświadczenie inwestycyjne wzmacnia skłonność do korzystania z alternatywnych inwestycji – osoby, które miały pozytywne doświadczenia, chętniej dywersyfikują swój portfel.
Co mnie zaskoczyło? Najbardziej zaskoczyło mnie na początku badania traktowanie tematu inwestycji ciągle jako tematu „tabu” mimo zapewnienia anonimowości w badaniu. Następnie wyraźnie zauważalne jest to, że polskie gospodarstwa domowe lubią się chwalić i wydaje się, iż to samozadowolenie jest nieco przesadzone, gdyż większość inwestujących alternatywnie była zadowolona lub bardzo zadowolona z wyników inwestycji, co logicznie patrząc jest nieco przesadzone.
Utwierdzającym w rozumieniu aktualnego trendu jest również stopniowy spadek udziału gotówki i tradycyjnych lokat w portfelu Polaków oraz rosnąca rola funduszy, akcji i inwestycji alternatywnych, co świadczy o zmieniających się nawykach i rosnącej świadomości finansowej wśród polskich gospodarstw domowych. Szczególnie ciekawy jest też odkryty związek między pozytywnymi doświadczeniami a większą aktywnością inwestycyjną, nawet wśród osób niebędących ekspertami rynku finansowego.
Podsumowując, oszczędzanie i następujące po nim inwestowanie idą w parze, a gotowość na inwestowanie zależy od wiedzy, poczucia bezpieczeństwa i umiejętności oceny własnych potrzeb. Rynek inwestycji alternatywnych staje się coraz bardziej dostępny, jednak nadal wymaga edukacji i świadomości ryzyka. Badania pokazują, że polskie rodziny są coraz bardziej otwarte na inwestowanie, co jest pozytywnym prognostykiem na przyszłość.
Rozmawiał: Sebastian Nowak