To UKW mnie wybrało – rozmowa z prof. Izabelą Kapsą
20 lat istnienia Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego to dla niektórych pracowników dokładnie dwie dekady pracy na naszej uczelni. Jedną z takich osób jest dr hab. Izabela Kapsa, prof. uczelni (Wydział Nauk o Polityce i Administracji), która zaczynała tutaj pracę w 2005 roku. W naszej rozmowie wracamy do początków drogi zawodowej prof. Kapsy i sprawdzamy, jak bardzo zmieniła się uczelnia.
Co zadecydowało o tym, że wybrała Pani UKW na swoje miejsce pracy? Jak wspomina Pani swoje pierwsze dni?
Hm, myśląc o moich początkach na UKW, wracam pamięcią do egzaminów wstępnych na studia – jeszcze w czasach, gdy uczelnia nosiła nazwę Akademii Bydgoskiej im. Kazimierza Wielkiego. Co ciekawe, kiedy rozważałam ofertę edukacyjną uczelni przed rozpoczęciem studiów, nosiła ona nazwę Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Studia odbyłam i ukończyłam już na Akademii Bydgoskiej, natomiast pracę zawodową rozpoczęłam na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego – formalnie innej instytucji, ale tak naprawdę wciąż tej samej uczelni, która przeszła kolejne etapy rozwoju i transformacji.
Wracając do początków mojej pracy zawodowej, mogę śmiało powiedzieć, że to UKW wybrało mnie. Decydujące były moje wcześniejsze doświadczenia jako studentki: aktywność w Kole Naukowym Studentów Politologii, a przede wszystkim ogromne wsparcie, merytoryczna opieka i życzliwość mojego promotora – najpierw pracy magisterskiej, a później doktorskiej – prof. dr. hab. Tadeusza Godlewskiego, ówczesnego dyrektora Instytutu Nauk Politycznych. To wszystko sprawiło, że zaczęłam poważnie myśleć o związaniu swojej drogi zawodowej z uczelnią.
Pamiętam też doskonale pierwsze dni pracy – to była przede wszystkim dydaktyka. Moje pierwsze godziny etatowe spędziłam na zajęciach ze studentami niestacjonarnymi, w znacznej mierze starszymi ode mnie, często z dużym doświadczeniem zawodowym. Ja dopiero zaczynałam swoją drogę i, muszę przyznać, byłam wtedy bardzo zestresowana. Szybko jednak odnalazłam się w nowej roli – z jednej strony dzięki temu, że już podczas studiów brałam udział w konferencjach i występowałam publicznie, co oswoiło mnie z pracą przed grupą i wzmocniło pewność siebie. Z drugiej strony ogromne znaczenie miała atmosfera, jaka panowała w Instytucie – życzliwa, wspierająca i otwarta. Dzięki temu bardzo szybko poczułam, że jestem na właściwym miejscu.
Była Pani jednym z pierwszych pracowników zatrudnionych już przez Uniwersytet. Jaka wtedy panowała atmosfera na uczelni?
To był ogromny sukces – wielka radość i duma. Myślę, że mogę śmiało powiedzieć, że odczuwała to cała społeczność akademicka, a szczególnie moi ówcześni znajomi. My, politolodzy, chętnie angażowaliśmy się w działania na rzecz ważnych spraw, a to był właśnie taki moment. Warto pamiętać, że decyzja o utworzeniu Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego była poprzedzona wieloma latami starań – zarówno ze strony władz uczelni, jak i studentów, lokalnych działaczy oraz polityków. Moi koledzy z koła naukowego politologów i z samorządu studenckiego byli bezpośrednio zaangażowani w działania wspierające powstanie uniwersytetu. Ale nawet osoby, które nie brały udziału w tych inicjatywach, cieszyły się z tego sukcesu. Wcale nie było oczywiste, że w Bydgoszczy powstanie uniwersytet o szerokim profilu – tym większa była więc satysfakcja i poczucie, że uczestniczymy w czymś przełomowym i ważnym.
Jakie zmiany zaszły przez te dwie dekady w Pani najbliższym otoczeniu w pracy?
Zmian było naprawdę wiele – zarówno personalnych, lokalowych, jak i organizacyjnych. Obecny Dziekan Wydziału Nauk o Polityce i Administracji był przecież moim starszym kolegą z koła politologów. Większość obecnych pracowników naszego Wydziału to osoby, które rozpoczęły pracę w Bydgoszczy później niż ja. Są też tacy, których pamiętam jeszcze jako naszych studentów – a dziś są moimi współpracownikami.
Ponadto, Wydział od początku swojego istnienia miał siedzibę przy ul. Przemysłowej, a od kilku lat funkcjonujemy bliżej kampusu głównego, przy ul. ks. J. Poniatowskiego. Zmieniła się także struktura organizacyjna – z Instytutu staliśmy się Wydziałem. To oczywiście wynika ze zmian w przepisach prawa, ale jest też wyrazem ambicji władz i dynamicznego rozwoju jednostki. Jako Wydział oferujemy też więcej kierunków studiów, prowadzimy badania naukowe zgodne z aktualnymi trendami rozwoju wiedzy i technologii, a także uzyskaliśmy uprawnienia do nadawania stopni naukowych.
Jest jednak coś, co się nie zmieniło – i to uważam za ogromną wartość. To dobra atmosfera pracy, życzliwe relacje koleżeńskie i klimat sprzyjający rozwojowi zawodowemu. O, i meble w niektórych pokojach też się nie zmieniły… ale to już temat żartów i dobrego nastroju, który – na szczęście – również pozostał.
A jakby Pani scharakteryzowała studentów tych sprzed 20 lat w odniesieniu do dzisiejszego pokolenia?
Zdecydowanie widać różnicę pokoleniową – pod wieloma względami współcześni studenci różnią się od tych sprzed dwóch dekad. Myślę, że istotnym punktem zwrotnym było doświadczenie pandemii i związane z nim nauczanie zdalne. Dziś studenci rzadziej „świętują” samo studiowanie – kiedyś towarzyszyło temu silniejsze poczucie wspólnoty, więcej spontaniczności, a nawet luzu.
Współczesne pokolenie znacznie częściej łączy studia z pracą zawodową, co sprawia, że mniej uwagi poświęca temu, co ja wspominam jako najpiękniejszy czas – wspólne działania, życie akademickie, budowanie relacji. Ale mimo to, są to fantastyczni młodzi ludzie. Na naszych zajęciach udaje się stworzyć dobrą atmosferę i skutecznie przekazywać wiedzę.
Bardzo wiele czerpię od studentów – lubię rozmawiać z nimi, pytać, czym się dziś martwią, co ich cieszy, jakie mają nadzieje. Praca z młodymi daje mi poczucie ciągłego kontaktu z tym, co aktualne. Oczywiście, jestem w zupełnie innej roli niż oni, ale mam nadzieję, że pozostaję blisko ich świata. Przynajmniej staram się z tej młodości i energii czerpać tyle, ile się da.
Kiedy mówię „Mój najlepszy współpracownik na UKW” to myśli Pani o…?
Jak już wspominałam, mam ogromne szczęście pracować w gronie znakomitych współpracowników, w tym także przełożonych – w atmosferze życzliwości, zaufania i dużej autonomii działania. Na co dzień otacza mnie zespół fantastycznych ludzi, zwłaszcza w Katedrze Systemów Politycznych i Państwa Cyfrowego, którą mam zaszczyt kierować. W tym gronie szczególnie bliska jest mi dr Kamila Sierzputowska – przez ostatnie lata wspólnie zorganizowałyśmy wiele wartościowych inicjatyw naukowych i dydaktycznych. Łączy nas nie tylko współpraca zawodowa, ale też wzajemne zaufanie i podobne podejście do pracy akademickiej.
Chciałabym też, przy tym pytaniu, wspomnieć śp. Kamilę Szatkowską, która odeszła w tym roku. Była dla mnie wyjątkową osobą wśród współpracowników – zawsze życzliwa, uśmiechnięta, pomocna. Dzięki niej, jako planistce zajęć, udawało mi się godzić obowiązki dydaktyczne z życiem rodzinnym, zwłaszcza w czasie, gdy moje córki były młodsze Była też naszym „punktem centralnym” – trudno było przyjść na Wydział i nie zamienić z Kamilą choćby serdecznego słowa. Jej obecność w codziennym życiu uczelni miała dla wielu z nas ogromne znaczenie – i bardzo jej dziś brakuje.
Czego życzy Pani UKW na kolejne 20 lat?
Życzę UKW dalszego dynamicznego rozwoju – zarówno naukowego, jak i dydaktycznego. Otwartości na świat, współpracę międzynarodową i nowe idee, ale też pielęgnowania tego, co stanowi o naszej tożsamości akademickiej. Życzę odwagi w realizacji ambitnych celów, trafnych decyzji strategicznych, a przede wszystkim – ludzi z pasją, którzy będą tworzyć społeczność uniwersytetu z zaangażowaniem i odpowiedzialnością. I żebyśmy za kolejne 20 lat mogli z taką samą dumą spojrzeć na to, co wspólnie osiągnęliśmy.
Rozmawiał: Sebastian Nowak